Wyspa Kish czyli plaża tylko dla kobiet

Wyspa Kish – czy warto przyjeżdżać i jak się dostać?

Z Shiraz zdecydowaliśmy się wybrać nad Zatokę Perską. Nasz cel to wyspa Kish. Jedziemy całą noc autobusem z Shiraz do Bandar Abbas, a następnie taksówką do Bandar Charak. Jest to niewielki port, z którego odpływają łodzie na wyspę. Alternatywą jest lot samolotem z Teheranu lub Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Port w Bandar Charak
Port w Bandar Charak

Wyspa Kish jest chętnie odwiedzana przez Irańczyków i mieszkańców pobliskiego Dubaju. Na wyspę możemy przebywać do dwóch tygodni bez kosztownej wizy. Wyspa Kish to strefa bezcłowa, więc przy okazji wypoczynku można zrobić zakupy w dobrej cenie. Wyspa różni się od innych miast irańskich. Jest nowocześniejsza, zasady islamskie są jakby mniej przestrzegane. Pełno tutaj eleganckich hoteli, centr handlowych, barów i restauracji. Szach Reza Pahlavi chciał uczynić z wyspy drugie Las Vegas, jednak po rewolucji islamskiej nic z tego nie wyszło.

Dzisiaj wyspa Kish zachwyca pięknymi plażami i idealnymi warunkami do nurkowania. Można się poczuć jak na Karaibach. Plaże jednak świecą pustkami… Bo kto chciałby odpoczywać w miejscu, gdzie nie wolno pić drinków, trzeba chodzić zakrytym od stóp do głów, a wieczorem nie można iść na dyskotekę, bo takie miejsca są zakazane. My chcieliśmy takiego odpoczynku! Z dala od tłumów turystów, imprez i tłocznych kurortów. Co prawda nie koniecznie marzyło mi się noszenie chusty i długich spodni, ale co zrobić…

Dodam też od razu, że sierpień to nie jest najlepszy czas na zwiedzanie wyspy – upał i wilgotność powodują, że ciężko jest funkcjonować.

Wyspa Kish – noclegi

Noclegi na wyspie są bardzo drogie. Ciężko znaleźć niskobudżetowy hotel. Alternatywą może być nocleg w namiocie – ale latem może być na to zbyt ciepło – lub nocleg za darmo u miejscowych. My korzystamy z portalu cochsurfing i udaje się nam znaleźć nocleg u Alego.

Nasz gospodarz nie bardzo ma dla nas czasu, ale umawiamy się z nim na wieczór. W ciągu dnia chcemy wybrać się na plażę, ale nie taką zwyczajną plażę… Jednym z powodów naszej wizyty na Kish była możliwość wykąpania się w stroju kąpielowym! Na Kish utworzono plażę tylko dla kobiet, gdzie można do woli korzystać z uroków plażowania.

W poszukiwaniu klimatyzacji…

Wyjście z mieszkania idzie nam opornie. Jak zdążyliśmy się zorientować po wyjściu z łodzi, na dworze panuje upał nie do zniesienia. Jest 9:00 rano, ale jest już ponad 40 stopni. A  w domu za sprawą klimatyzacji jest przyjemnie chłodno. Amir z Shiraz ostrzegał, że wycieczka na Kish w sierpniu oznacza siedzenie cały dzień w klimatyzowanym centrum handlowym, ale nie chcieliśmy słuchać. Przecież przyjechaliśmy zwiedzać, a nie siedzieć w markecie.

Wyspa Kish jest strefą wolnocłową
Wyspa Kish jest strefą wolnocłową

W końcu wychodzimy z domu i kierujemy się na plażę. Po 300 m mijamy centrum handlowe. Pewnie jest klimatyzowane, więc nie możemy się powstrzymać i wchodzimy do środka. Na zewnątrz upał jest koszmarny, a tutaj przyjemnie chłodno. Kontynuujemy wycieczkę. Powietrze, nie dość, że jest gorące, to do tego bardzo wilgotne. Na ulicy w ogóle nie ma ludzi. Maciek zazdrości mi długich spodni i koszuli, bo dzięki temu słońce nie parzy mi skóry.

Plaża na Kish. Prawda, że nie ma tłoku?
Plaża na Kish. Prawda, że nie ma tłoku?

Plaża na Kish

Idziemy dalej i jakimś cudem docieramy na ogólnodostępną plażę. Złoty piasek, palmy, błękitna woda. Zdecydowanie nie taki Iran znamy z telewizji. Niestety ja mogę wykąpać się tylko w ubraniu, więc rezygnuję. Maciek korzysta z okazji i pływa razem z innymi mężczyznami. Ja decyduję się zamoczyć stopy. Czuję się, jakbym weszła do gorącej zupy. Woda w zatoce niemal parzy, nie daje żadnego orzeźwienia. Po kąpieli idziemy dalej brzegiem morza. Nie da się wytrzymać. Idziemy bardzo powoli. Pada pomysł, żeby pojechać taksówką na plażę dla kobiet, bo inaczej nigdy tam nie dojdziemy. Został co prawda jakiś kilometr, ale w naszym tempie to zajmie ponad godzinę. Kierujemy się na główną drogę.

Kish - plaża ogólnodostępna, czyli dla mężczyzn
Kish – plaża ogólnodostępna, czyli dla mężczyzn

 

 

Kobiety na plaży na Kish
Kobiety na plaży na Kish
To nie takie zwykłe zdjęcie! Odważyłam się i odsłoniłam łydki oraz przedramiona. Na szczęście nikt nie zauważył.
To nie takie zwykłe zdjęcie! Odważyłam się i odsłoniłam łydki oraz przedramiona. Na szczęście nikt nie zauważył.

Taksówka okazuje się zbędna. Na ratunek przychodzą nam przystanki autobusowe – uwaga- klimatyzowane. Wspaniały pomysł. Orzeźwiamy się przez chwilę i idziemy dalej, do kolejnego. I tak, od przystanku do przystanku, trafiamy w końcu na jedyną na wyspie Kish plażę dla kobiet.

Kish -klimatyzowany przystanek
Kish – Pozdrowienia z klimatyzowanego przystanku autobusowego.

Mężczyznom wstęp wzbroniony!

Kilkaset metrów przed plażą jest wartownik któy pilnuje porządku. Dalej mogą wejść tylko kobiety. Maciek musi zostać za szlabanem, a ja idę dalej wzdłuż wysokiego muru. Za nim znajduje się słynna plaża. W końcu trafiam do wejścia. Panie z obsługi nie mówią po angielsku, ale pokazują, że muszę zostawić w przechowalni aparat i telefon. Na plaży obowiązuje całkowity zakaz robienia zdjęć. Dostaje kluczyk od szafki i idę się przebrać.

Kish - plaża dla kobiet
Kish – plaża dla kobiet

Aby wejść na plażę, muszę przejść kontrolę bezpieczeństwa. Przechodzę przez bramki jak na lotnisku, a moja torba jest dokładnie przeszukiwana. Najłatwiej wchodzić z samym ręcznikiem. Przechodzę bez większych problemów i oto jestem na plaży.

Plaża jest dosyć wąska i niezbyt długa. Zainteresowanie jest sporo, więc jest dosyć tłoczno. Jak wygląda plaża tylko dla kobiet? Całkiem normalnie. Pełno jest kobiet w strojach kąpielowych, które pływają lub siedzą w cieniu. Ot, taka nasza zwykła plaża tylko bez mężczyzn. Moja obecność wzbudza zainteresowanie. Kobiety są ciekawe, skąd jestem i co tutaj robię. Młode Iranki znają angielski, więc trochę rozmawiamy.

Obowiązkowo idę popływać, ale woda jest gorąca. Nie wiem, na co liczyłam… Kąpię się chwilę, ale nie jestem w stanie długo wytrzymać. Marzy mi się centrum handlowe (Ah! Amir miał rację!). Zbieram się i dołączam do Maćka, który czeka na mnie na przystanku autobusowym.

Wracamy do domu, po drodze robiąc przystanki w centrach handlowych. Na szczęście mijamy aż trzy. Zrobił się wieczór, ale wcale nie jest chłodniej. Temperatura nieznacznie spadła, ale powietrze stało się jeszcze bardziej wilgotne. W końcu docieramy do mieszkania. Nie mogę uwierzyć, że wycieczka na plażę oddaloną o 3 kilometry zajęła nam cały dzień.

Kobietom wstęp wzbroniony! Nocne życie na wyspie Kish

Późnym wieczorem wraca nasz gospodarz i chce nas zabrać na miasto. Ja jestem bardzo zmęczona. Plażowanie tak mnie wykończyło, że decyduję się zostać w domu, a Maciek idzie na nocny podbój miasta z Alim. Szybko zasypiam i budzę się dopiero nad ranem.

Maciek: Najpierw jedziemy do jego ulubionego miejsca – restauracji z fajkami wodnymi. Znajduje się ona na najwyższym piętrze jednego z pobliskich hoteli. Wjeżdżamy windą na górę, wchodzimy do restauracji i siadamy przy stoliku. Ali cały czas rozmawia przez telefon, a w międzyczasie zamawia sziszę i herbatę. W oczekiwaniu rozglądam się po sali. Większość stolików jest zajęta, przy niektórych siedzą same kobiety. Kiedy spodziewam się, że obsługa przyniesie zamówienie, przychodzi kelner i coś do Alego mówi. Ten szybko wstaje i mówi, że musimy iść.

Kiedy idziemy do windy, mijamy dwóch mężczyzn w białych koszulach, kolejny stoi przy windzie i z kimś rozmawia. Ali wyjaśnia mi, że to tajna, tak zwana “moralna” policja – przyszli zamknąć restauracje z uwagi na lecącą w niej muzykę i znajdujące się w niej prostytutki – to właśnie te kobiety bez męskiego towarzystwa przy swoich stolikach. Jak mówi Ali, czasem przychodzi tu kogoś zapoznać i taki miał też plan tego wieczoru. Wychodzi więc na to, że wizyta tajniaków wybawiła mnie z kłopotliwej sytuacji.

Jedziemy na plażę, a Ali opowiada mi o życiu na wyspie. Przeprowadził się tu z Isfahan, głównie z uwagi na nowoczesność wyspy. Wynajął bungalow, jak mnóstwo innych przybyszy i pracuje jako informatyk. Na stały ląd nie chce się już przeprowadzać, bo i po co? Tu ma wygodne życie, nowe auto i więcej swobody.

Mimo wieczora i późnej pory, jest bardzo gorąco. Jak mówi mój gospodarz, wychodzi w zasadzie tylko wieczorem, bo za dnia jest zbyt gorąco by funkcjonować na zewnątrz. W domu jest to możliwe tylko przy włączonej klimatyzacji. Wracam do domu, Ali obiecuje że następnego dnia będzie miał dla nas czas. My jednak nie do końca dowierzamy, jak się później okazuje – słusznie.

W ciągu dnia próbujemy ustalić sposób wydostania się z wyspy. Niestety prognozy zapowiadają wiatr, a jak wiemy w taką pogodę promy nie kursują. Samoloty są jednak dla nas za drogie. Zostawiamy klucze i idziemy w ciemno na przystań. Promy na szczęście kursują i udaje się nam wydostać do Bandar Charak.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *