Trekking w Andach – Cerro Colorado

Wspinaczka na Cerro Colorado czyli trekking w Andach

Wstajemy skoro świt i ruszamy na trekking w Andach w okolicy Mendozy. Héctor podwozi nas na początek “szlaku”. Niestety nie może nam towarzyszyć, więc idziemy sami. Pierwszą przeszkodę napotykamy już po wyjściu z auta. Natrafiamy na płot, ale szybko udaje się go obejść. Idziemy ścieżką, ale okazuje się, że przez omijanie płotu za bardzo zboczyliśmy. Na szczyt Cerro Colorado nie prowadzi żaden znakowany szlak, więc trzeba się pilnować. Postanawiamy wrócić na przełaj do właściwej ścieżki. Przeciskamy się przez krzaki. Wyglądają jak kosodrzewina, jednak są strasznie kujące. Praktycznie nie da się przez nie przeciskać, więc krążymy szukając ścieżki. W końcu udaje się wydostać na grzbiet.

cerro colorado trekking w andach jeden dzień argentyna
Nasz cel widoczny po lewej stronie.
cerro colorado andy trekking jeden dzień argentyna
Kłująca kosodrzewina dała nam popalić.

Zaczynamy wspinaczkę. W miarę podchodzenia naszym oczom ukazuje się coraz bardziej obszerna panorama na równinę otaczającą Mendozę. Może to już nie Pampy, ale i tak robi wrażenie.

trekking w andach jeden dzień mendoza
Równiny, równiny, równiny….

Nad naszymi głowami krążą kondory, podlatują całkiem blisko.

cerro colorado andy trekking jeden dzień argentyna kondory

Wspinaczka trwa około 3 godzin i nie przysparza nam większych trudności.

cerro colorado andy trekking jeden dzień argentyna
Powoli wyłaniają się ośnieżone szczyty.

Wreszcie stajemy na szczycie Cerro Colorado de la Crucesita (ok. 2300 m n.pm.). Roztacza się stąd wspaniały widok na Andy. Zdecydowanie polecam taki jednodniowy trekking w Andach!

cerro colorado andy trekking jeden dzień argentyna
Panorama na Andy.
cerro colorado andy trekking jeden dzień argentyna
Ja i Maciek – szczęśliwi zdobywcy Cerro Colorado.

Zejście pełne kłopotów

Naładowani pozytywną energią schodzimy na dół. Wracamy tą samą drogą, na koniec wprowadzając małe zmiany, żeby uniknąć przeciskania przez krzaki.

cerro colorado andy trekking jeden dzień argentyna
A teraz szybko w dół.

Trafiamy na prywatną posesję ogrodzoną i zamkniętą na kłódkę. Znajdujemy właściciela i okazuje się, że żeby wyjść z jego terenu mamy mu zapłacić. Mówi coś, że w razie gdybyśmy się zgubili w górach on ruszy na ratunek ze swoim koniem. Tłumaczę, że przecież już zeszliśmy i nie potrzebujemy ratunku, więc nie ma potrzeby żebyśmy mu płacili. Pan jest nieugięty, a nam wydaje się, że chce nas naciągnąć. Nie płacimy i cofamy się w poszukiwaniu innej drogi. Idziemy dobre kilka kilometrów, a wszędzie ciągną się płoty. Wysokie na dwa metry i zakończone drutem kolczastym, nie do przejścia. Teraz żałujemy, że nie zapłaciliśmy za wyjście z tego labiryntu. W końcu udaje się znaleźć uszkodzony płot. Czołgamy się pod nim, ale to nie koniec. Dalej krążymy między prywatnymi posesjami, aż w końcu trafiamy na główną drogę. Mamy szczęście.

Cały obszar pod górami jest ogrodzony, nie ma możliwości pójść w góry bez wejścia na teren prywatny, więc mamy szczęście, ze jakoś nam się udaje wydostać. Później dowiadujemy się, że podobno jeżeli ogrodzi się teren państwowy i przez 10 lat będzie się o niego dbało i nikt się  o niego nie upomni, to teren staje się naszą własnością.

Ciągle w biegu

Zrobiło się późno, a my śpieszymy się na autobus do Buenos Aires. Przed nami kilka kilometrów wędrówki do domu Héctora. Udaje się złapać stopa. Czyżby jednak dało się podróżować autostopem po Argentynie? Chyba jednak nie, bo Panowie, którzy nas zabrali są z Boliwii.

Żegnamy się z Héctorem i ruszamy zjeść coś przed podróżą. W restauracji strasznie się ociągają i jedzenie bierzemy na wynos. Jesteśmy jak typowi Latynosi, ciągle spóźnieni. Z tą różnicą, że nas stresuje ta sytuacja, a oni są wyluzowani. Musimy zdążyć na autobus do BA, a bus miejski nie przyjeżdża. Biegniemy na dworzec. Po drodze udaje się złapać taksówkę i w ostatniej chwili wskakujemy do autobusu. Przed nami ostatni punkt wycieczki – Buenos Aires.

Więcej o boskim Buenos przeczytasz tutaj:

Boskie buenos Aires w dwa dni

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *