Teheran

Teheran

Teheran osiągamy z samego rana, nie wiedząc jeszcze czy będziemy mieli gdzie spać. Nasz host z Couchsurfingu zmienił plany i napisał że niestety nie może nas przyjąć, ale w Teheranie mieszka też jej brat, który z chęcią nas weźmie. Mieliśmy już podobną sytuację i okazało się, ze “zastępczy” host nie mógł nas przyjąć, ale tym razem nie zostaliśmy na lodzie. Mehdi odezwał się i zaprosił nas do siebie. Zaraz jak do niego doszliśmy, położyliśmy się by odespać słabo przespaną w autobusie noc. Nasz gospodarz musiał wyjść do pracy, zostawił nam klucze i powiedział co i jak. W Teheranie to co chcemy przede wszystkim zobaczyć to Pałac Golestan – dawna siedziba Szaha oraz – jeśli się uda – dawna ambasada USA w Iranie, znana nam choćby z filmu Argo, który parę miesięcy wcześniej zdobył Oskara. W pierwszej kolejności jedziemy jednak zobaczyć symbol Teheranu – wieżę Azadi.

Wieża Azadi

Wybudowana w 1971 roku wieża pierwotnie nosiła nazwę Wieży Królów, jednak po zwycięstwie rewolucji w 1979 roku przemianowana została na Bordż-e Azadi, czyli Wieżę Wolności.

Iran - Teheran - Wieża Azadi - widok z ulicy
Iran – Teheran – Wieża Azadi – widok z ulicy

Znajduje się ona w zachodniej części Teheranu, niedaleko lotniska Mehrabad – obsługującego loty krajowe – a dojechać tam można w łatwy sposób metrem. Przy wieży robimy trochę zdjęć, a następnie udajemy się na zwiedzanie wnętrza. To co znajduje się we wnętrzu to połączenie kiczu z propagandą.

Iran - Teheran - Wieża Azadi - wnętrze
Iran – Teheran – Wieża Azadi – wnętrze

Podobnie zaklasyfikować można naszą przewodniczkę.Warto jednak wejść, bo na końcu około półgodzinnego zwiedzania wjeżdżamy na górę, skąd rozpościera się widok na cztery strony świata. 

Iran - Teheran - Wieża Azadi - widok z wieży
Iran – Teheran – Wieża Azadi – widok z wieży

Dawna Ambasada USA w Iranie

Z wieży Azadi chcemy się udać pod słynną ambasadę. Została ona opanowana w 1979 roku przez studentów po informacji o przybyciu do USA szacha Rezy Pahlaviego, a personel ambasady i znajdujący się tam wojskowi traktowani byli jako zakładnicy. Wywołało to kryzys polityczny między Iranem i USA, który w zasadzie trwa do dnia dzisiejszego. Dojazd pod ambasadę jest swego rodzaju wyzwaniem, gdyż metro jest totalnie zapchane. Po nieudanych próbach wejścia do dwóch pociągów decydujemy się oszukać system – jedziemy jedną stację w przeciwnym kierunku, by wcześniej wsiąść do metra. Niestety tam sytuacja wygląda podobnie. Rzut oka na mapę mówi nam, że szybciej będzie tam dojść na piechotę i tak też robimy. Dochodzimy pieszo pod ambasadę.

Iran - Teheran - dawna ambasada USA w Iranie
Iran – Teheran – dawna ambasada USA w Iranie

Dawna ambasada USA w Iranie nie jest udostępniana (aktualizacja z 2017: Ambasadę można już zwiedzać) poza kilkoma dniami w lutym i jedyne co można zobaczyć do okalający kompleks ambasady mur.

Iran - Teheran - mur ambasady USA - statua wolności
Iran – Teheran – mur ambasady USA – statua wolności

Jest on jednak ciekawy sam w sobie: pokryty jest bowiem antyamerykańskimi malunkami, z których najbardziej znanym jest wizerunek statuy wolności z czaszką zamiast twarzy.

Iran - Teheran - mur ambasady USA - Down with USA
Iran – Teheran – mur ambasady USA – Down with USA

Ambasada jest obecnie siedzibą gwardii rewolucyjnej i robienie zdjęć muru jest odradzane, nam jednak udaje się “cyknąć” parę fotek.Wracamy powoli do Mehdiego, zahaczając po drodze o Ferdowsi Square. Jeśli ktoś nie wie, gdzie w Teheranie wymienić pieniądze, niech śmiało przyjeżdża tutaj. Znajduje się tu mnóstwo kantorów, można więc łatwo znaleźć najlepszy kurs. Wymieniamy trochę, a Aga przy okazji znajduje i kupuje znaczek w kształcie Iranu i w kolorze flagi. Potem idziemy jeszcze coś zjeść i kierujemy się do domu. Po drodze – w parku Laleh – zauważyliśmy mały targ ze starociami i drobnymi pamiątkami, postanawiamy przyjść tu jeszcze kolejnego dnia.

 

Pałac Golestan

Pałac Golestan to chyba największa atrakcja Teheranu, przynajmniej jeśli chodzi o część historyczno-architektoniczną. Jest to dawna rezydencja perskich królów, która w ograniczonym zakresie była wykorzystywana jeszcze za panowania dynastii Pahlavich.

 

Iran - Teheran - Palac Golestan - Shams-ol-Emaneh
Iran – Teheran – Palac Golestan – Shams-ol-Emaneh

Kompleks składa się z kilku budynków, niestety wstęp do każdego z nich jest płatny, chcąc zatem zwiedzić całość należy przygotować się na znaczny wydatek. Robienie zdjęć na terenie kompleksu jest możliwe, natomiast już wewnątrz poszczególnych budynków są pod tym względem ograniczenia. Pałac Golestan jest również utrwalany w inny sposób – służy on studentom za obiekt do szkicowania i malowania  – wszędzie widać młodzież ze szkicownikami. My zwiedzamy tylko kilka budynków, w tym najbardziej znany “pokój luster” i kręcimy się trochę po kompleksie.

Iran - Teheran - Palac Golestan - Marmurowy tron
Iran – Teheran – Palac Golestan – Marmurowy tron

Wrażenie robi na nas zwłaszcza marmurowy tron, gdzie w 1925 roku koronowano Rezę Pahlaviego – była to zarazem ostatnia koronacja, która się tu odbyła.

 

Bazar w Teheranie

Po zwiedzeniu pałacu Golestan została nam jeszcze jedna rzecz do zrobienia – chcemy udać się na bazar by kupić pamiątki, być może dywany. Bazar znajduje się tuż obok pałacu. Spędzamy tam błądząc w kolejnych alejkach około dwóch godzin, ale na zakup dywanów jednak się nie zdecydowaliśmy. Owszem, były ładne, ale nie było takiego “wow” jak w Yazd. Kupujemy zatem tylko trochę słodyczy i oglądamy sobie czym handluje się na tym bazarze. W przeciwieństwie do bazarów które mieliśmy już okazję oglądać, ten sprawia wrażenie najbardziej przemysłowego. Można zobaczyć sporo półproduktów przemysłowych, w tym rulony metek od chyba każdej amerykańskiej marki. Przychodzi nam się zbierać z bazaru, a wkrótce i z Iranu. Wracamy do Mehdiego i szukamy informacji jak dostać się na lotnisko. Czytamy o jakimś busie który miałby kursować między lotniskami Mehrabad i Imama Khomeiniego, ale to nie jest pewna informacja. Zostawiamy sobie na wszelki wypadek trochę pieniędzy na taksówkę. Aga idzie jeszcze na bazar w parku Laleh, by kupić sobie coś na pamiątkę, wraca z lampą-słoniem – trochę będziemy musieli się nagimnastykować by bezpiecznie ją przewieźć do Polski.

Iran - Teheran - Laleh Park
Iran – Teheran – Laleh Park

Powoli musimy się zbierać, a Mehdiego wciąż nie ma, nie odbiera też telefonu. Trochę głupio nam wychodzić bez pożegnania, ale wygląda na to, że będziemy musieli tak zrobić. Piszemy kartkę, ale zanim zdążyliśmy ją skończyć – wrócił. Żegnamy się i jedziemy na lotnisko.

 

Wylot z Teheranu

Metrem dojeżdżamy do Azadi Square, stąd idziemy na lotnisko Mehrabad. Tu próbujemy pytać o autobus, ale obsługa lotniska nie zna angielskiego. W końcu ktoś mówi nam, że autobusu nie ma. Wracamy zatem na Azadi Square. Tu negocjujemy cenę i jedziemy na lotnisko. Droga była dość długa i zdążyliśmy w taksówce zasnąć. Na miejscu kierowca nas budzi, wysiadamy i idziemy się odprawić. Po odprawie mamy jeszcze sporo czasu, idziemy więc spać. Kontrola paszportowa poszła sprawnie, ale już na kontroli bezpieczeństwa zabrano mi sziszę, a konkretnie jej szklaną część. Na nic zdały się moje tłumaczenia, że to przecież nie jest bardziej niebezpieczne, niż kupowane na lotnisku napoje w szklanych butelkach, nie można i koniec. Kiedy pogodzony już ze stratą siedzę i czekam na samolot, podchodzi do mnie Irańczyk który widział jak przechodziłem kontrolę bezpieczeństwa. Radzi mi, bym porozmawiał z kimś z lini lotniczej, bo jest możliwość że uda się jeszcze oddać ten kłopotliwy bagaż do luku. I faktycznie, po krótkiej rozmowie steward wraca ze mną na kontrolę bezpieczeństwa, zagaduje z kontrolerami i już za chwilę mam w bagażu podręcznym moją sziszę, z przykazem by przy wejściu do samolotu oddać go do luku. Udaje się, odlatujemy do Stambułu.