Wadi Musa i Petra

Z samego rana jedziemy z Ammanu autobusem do Wadi Musa – stąd Petra jest już w zasięgu ręki. Niestety mamy pecha, po drodze nasz autobus się psuje. Pechem podwójnym jest to, że psuje się obok rozkładających się zwłok psa. Śmierdzi przeokropnie. Początkowo kierowca ma chyba plan naprawić autobus, ale po jakimś czasie po prostu upycha nas do innych autobusów jadących do Wadi Musa. W końcu tam docieramy, na tyle wcześnie aby jeszcze pochodzić po miejscowości, ale na tyle późno, że nie ma już sensu kierować już swych kroków do Petry.

Pustynia Wadi Rum

Niedługo przed zachodem słońca dojeżdżamy do parkingu przed Wadi Rum. Dalej podróż zwykłym samochodem jest niemożliwa, zostawiamy zatem auto i decydujemy się wykupić jednodniową wycieczkę po pustyni. “Biur podróży” jest tu kilka i w zasadzie oferują to samo – w zależności od wariantu trasy i jej ceny obwożeni jesteśmy po najciekawszych fragmentach pustyni. W cenie jest również nocleg w namiotach i ciepła kolacja.

Jordania – Petra, pustynia i Morze Martwe

Pierwotnie Jordania nie była naszym celem. Na początku roku zdecydowaliśmy: jedziemy do Syrii!. Michał, Ania i ja. Zachęciły nas opowieści znajomych, którzy byli w ubiegłym roku: tanio, ładnie, bezpiecznie. Pobyt w Iranie również zrobił swoje. Bliskowschodnie klimaty, dość egzotyczne, nawet mi odpowiadają. Na przełomie lutego i marca kupujemy bilety. Potem jednak zaczyna nas nieco niepokoić napięta sytuacja w niektórych rejonach Syrii. Trwa “Arabska wiosna”, która zdmuchnęła rządy w Egipcie i Tunezji, a w Syrii trwają masowe protesty. Dzwoniąc do ambasady w sprawie wizy postanawiam zapytać czy obecna sytuacja będzie jakoś utrudniać podróżowanie bądź wpłynie na bezpieczeństwo. Mój rozmówca bagatelizuje problem, mówi że to lokalne protesty, żadnych utrudnień nie będzie i zaprasza do swojego kraju.