Amman i okolice

Po raz trzeci odwiedzamy Amman. Ken już wcześniej mówił nam, że jedzie do Akaby, musimy zatem znaleźć hotel. Znajdujemy jakiś czterogwiazdkowy, jednak szybko okazuje się, że system gwiazdkowy nie działa w Jordanii równie dobrze jak w Europie. Na szczęście cena również nie jest czterogwiazdkowa. Hotel znajduje się blisko cytadeli, do historycznego centrum Ammanu mamy zatem ok 20 minut pieszo. Jedziemy jednak póki co do największego meczetu w Ammanie: Meczetu Króla Abd Allaha. Meczet jest nowy, więc nie należy spodziewać się elementów antycznych. Jego charakterystyczną niebieską kopułę mijaliśmy parokrotnie autem, teraz postanowiliśmy zobaczyć meczet z bliska.

Akaba – jordański kurort

Z rana wyjeżdżamy z Wadi Musa i jedziemy autobusem nad Zatokę Akaba, do miasta o tej samej nazwie. Po dojechaniu na miejsce szybko znajdujemy hotel. Nie jest to trudne, bo mamy tylko dwa życzenia: aby miał klimę i by było tanio. Tego dnia nad morze już nie pojedziemy, zwiedzamy sobie zatem Akabę, choć za wiele tu do zwiedzania nie ma. Są za to centra handlowe z klimą i szeroki wybór gastronomii, w tym owoców morza. Ceny są przystępne – również z uwagi na to, że Akaba znajduje się w strefie wolnocłowej – nie ograniczamy się zatem.

Wadi Musa i Petra

Z samego rana jedziemy z Ammanu autobusem do Wadi Musa – stąd Petra jest już w zasięgu ręki. Niestety mamy pecha, po drodze nasz autobus się psuje. Pechem podwójnym jest to, że psuje się obok rozkładających się zwłok psa. Śmierdzi przeokropnie. Początkowo kierowca ma chyba plan naprawić autobus, ale po jakimś czasie po prostu upycha nas do innych autobusów jadących do Wadi Musa. W końcu tam docieramy, na tyle wcześnie aby jeszcze pochodzić po miejscowości, ale na tyle późno, że nie ma już sensu kierować już swych kroków do Petry.

Miejsce chrztu Chrystusa

Z pustyni Wadi Rum dojechaliśmy do Madaby bez dłuższych przystanków w parę godzin. Postanawiamy zostać tu jedną noc. Ania i Michał dzień wykorzystują na ponowną wizytę nad Morzem Martwym, a ja jadę zobaczyć domniemane miejsce chrztu Chrystusa – Bethany Beyond the Jordan. Domniemane, bo do posiadania takiego miejsca rości sobie również prawo Izrael. Trudno się dziwić, miejsce chrztu Chrystusa to przecież magnes dla pielgrzymów i turystów. Jordania i Izrael starają się zatem o uznanie ich miejsca za to właściwe, i wydaje się że to Jordania ma tu większą skuteczność. Bethany Beyond the Jordan zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa Unesco, może się również pochwalić listami u uznaniem od patriarchów wielu kościołów.

Pustynia Wadi Rum

Niedługo przed zachodem słońca dojeżdżamy do parkingu przed Wadi Rum. Dalej podróż zwykłym samochodem jest niemożliwa, zostawiamy zatem auto i decydujemy się wykupić jednodniową wycieczkę po pustyni. “Biur podróży” jest tu kilka i w zasadzie oferują to samo – w zależności od wariantu trasy i jej ceny obwożeni jesteśmy po najciekawszych fragmentach pustyni. W cenie jest również nocleg w namiotach i ciepła kolacja.

Zamek Karak i Dolina Dana

Nacieszyliśmy się już Morzem Martwym, kolejnego dnia chcemy wyruszyć na południe – czeka na nas dolina Dana i Zamek Karak. Poranek spędzamy jeszcze w Madabie – idziemy do niepozornego kościoła św. Jerzego obejrzeć mapę z Madaby. Mapa w formie mozaiki pokrywa część podłogi kościoła i przedstawia Bliski Wschód z czasów bizantyjskich. Robi wrażenie. Potem na chwilę się rozdzielamy – ja idę do kościoła św Maryji Dziewicy zobaczyć grobowce i jeszcze kilka mozaik, Ania z Michałem idą na drobne zakupy. Potem ruszamy w drogę.

Morze Martwe

Po dojeździe do Madaby od razu szukamy noclegu. Udaje się nam znaleźć dość tani hotel, a dodatkowo jeszcze wynegocjować nocleg na niewykończonym poddaszu zamiast pokoju. Lokujemy się i idziemy na miasto. Idziemy potem do Kościoła Św Jana Chrzciciela – niestety tylko z zewnątrz, a potem do położonego w pobliżu meczetu. Podchodzi do nas kleryk, który jak się okazało studiował w Moskwie i pamięta jeszcze trochę rosyjski. Michał, który z naszej trójki jako jedyny uczył się rosyjskiego, podejmuje krótką rozmowę. Potem jeszcze herbata w kawiarni i idziemy spać. Z rana okazuje się, że nie doceniliśmy bliskości meczetu. Budzi nas bardzo, bardzo głośne nawoływanie do modlitwy. Generalnie chcemy się zebrać dość szybko, ale chyba jednak nie aż tak. Jemy śniadanie i jedziemy nad Morze Martwe.

Jerash – starożytne miasto Geraza

Przylatujemy do Ammanu krótko po północy. Szybko wypożyczamy samochód i jedziemy na północ, do Jerash. Znajdują się tu ruiny rzymskiego miasta Geraza z IV wieku p.n.e., jedne z najlepiej zachowanych ruin miast rzymskich na świecie. Dojeżdżamy jeszcze w nocy i decydujemy się jeszcze trochę przespać w samochodzie. Dopóki słońce nie wzeszło śpi się całkiem nieźle, potem jednak jest to niemożliwe i siedzimy w aucie przy włączonej klimatyzacji. Na szczęście już o ósmej otwierają kasy i możemy zwiedzać ruiny.

Jordania – Petra, pustynia i Morze Martwe

Pierwotnie Jordania nie była naszym celem. Na początku roku zdecydowaliśmy: jedziemy do Syrii!. Michał, Ania i ja. Zachęciły nas opowieści znajomych, którzy byli w ubiegłym roku: tanio, ładnie, bezpiecznie. Pobyt w Iranie również zrobił swoje. Bliskowschodnie klimaty, dość egzotyczne, nawet mi odpowiadają. Na przełomie lutego i marca kupujemy bilety. Potem jednak zaczyna nas nieco niepokoić napięta sytuacja w niektórych rejonach Syrii. Trwa “Arabska wiosna”, która zdmuchnęła rządy w Egipcie i Tunezji, a w Syrii trwają masowe protesty. Dzwoniąc do ambasady w sprawie wizy postanawiam zapytać czy obecna sytuacja będzie jakoś utrudniać podróżowanie bądź wpłynie na bezpieczeństwo. Mój rozmówca bagatelizuje problem, mówi że to lokalne protesty, żadnych utrudnień nie będzie i zaprasza do swojego kraju.

Zamki pustynne, Irbid oraz rezerwaty

Z Jerash wyruszamy do Irbid, by potem zwiedzać położone w tej części Jordanii zamki pustynne. Kiedy docieramy do Irbid, jest jeszcze dość wcześnie. Znajdujemy niedrogi hotel w centrum i wyjeżdżamy na północ, żeby obejrzeć okolice oraz położone w Izraelu Jezioro Galilejskie. Dojeżdżamy nad granicę z Izraelem, skąd rozpościera się widok na odległe jezioro.