Ponownie w Stambule – przygoda na Grand Bazaar

Zakupy na Grand Bazaar w Stambule

Nasz kolejny pobyt w Stambule nie obfitował w zwiedzanie, bardziej chcemy pochodzić sobie, tym razem “na lekko” po mieście. I w zasadzie nawet bym tego krótkiego pobytu nie zapamiętał, gdyby nie “przygoda” którą mieliśmy kupując pamiątki na bazarze.

W Stambule - Grand Bazaar - słodycze
W Stambule – Grand Bazaar – słodycze

Było to już drugiego dnia pobytu, a zatem w dniu w którym mieliśmy samolot do Warszawy. Poszliśmy na Grand Bazar głównie aby zakupić koszulki – ja pamiątkową dla siebie, Aga też dla siebie i dla brata. Na bazarze jak to na bazarze, trzeba się trochę naszukać, potem trochę potargować. Kiedy znaleźliśmy dla siebie koszulki i wynegocjowaliśmy cenę, nagle okazało że cena jednak wzrosła. Kiedy zrezygnowaliśmy z zakupu, nagle jednak ponownie spadła. Dobiliśmy zatem targu. Zapłaciliśmy i odeszliśmy z koszulkami. Wyszliśmy z bazaru i stwierdziliśmy, że jednak fajnie byłoby je przymierzyć (sprzedawca pozwalał jedynie przymierzać te, które miał rozpakowane). I kiedy rozpakowaliśmy koszulki, okazało się że wszystkie miały “podklejone” rozmiary. I nagle nasze koszulki stały się o rozmiar za duże lub zbyt małe.

Istanbul - Grand Bazaar - tkaniny
Istanbul – Grand Bazaar – tkaniny

Reklamacja

Oczywiście poszliśmy z reklamacją, i oczywiście zostaliśmy wyśmiani. Sprzedawca stwierdził że nie mamy paragonu, że u niego kupowaliśmy, i że ponieważ go oszukaliśmy (chodziło mu o to, że wg niego zgodziliśmy się na wyższą cenę niż mu zapłaciliśmy), to teraz mamy za swoje. Chwilę się zastanawialiśmy co robić, ale że czasu jeszcze trochę mieliśmy i nie mieliśmy już żadnych planów na dalszą część dnia, postanowiliśmy sprawdzić jak z tą sprawą poradzi sobie turecka policja

Istanbul - Grand Bazaar - lampy
Istanbul – Grand Bazaar – lampy

Na policji

Udaliśmy się zatem na znajdujący się na bazarze posterunek policji. Tu niestety nie było nikogo, kto mówiłby po angielsku, ale miły policjant na migi pokazał nam żebyśmy siedli i zaczekali. Czekaliśmy dość długo, bo ponad pół godziny, ale w końcu pojawił się ubrany po cywilnemu policjant który bardzo dobrze mówił po angielsku. Opisaliśmy mu nasz problem, zastanawiając się jaka będzie jego reakcja, on jednak sprawę potraktował poważnie. Poprosił abyśmy zaprowadzili go do stoiska, gdzie dokonaliśmy zakupu. Po drodze ostrzegał nas przed kupowaniem czegokolwiek “firmowego” na Bazarze – to wszystko podróbki. Kiedy doszliśmy do stoiska gdzie nas oszukano, mina sprzedawcy zrzedła. Nie wiemy, o czym rozmawiali po turecku, ale po paru chwilach sprzedawca oddał nam wszystkie pieniądze. Pożegnaliśmy się z policjantem i poszliśmy kupić koszulki gdzie indziej, tym razem już bez komplikacji. I to już były ostanie chwile naszego pobytu w Stambule.

W Stambule - Grand Bazaar - porcelana
Istanbul – Grand Bazaar – porcelana