Kuba – Holguin – Guardalavaca

Pierwsze dni na Kubie

Na Kubę udajemy się na 10 dni w listopadzie 2016 r. czteroosobową ekipą w składzie ja, Jola, Ania i Maciek. Lecimy z Gdańska, przez Londyn do Holguin – miasta położonego na wchodzie Kuby.

Przejście przez granicę na Kubie – żaden problem

Po wylądowaniu uderza nas fala gorącego, wilgotnego powietrza, jednak szybko przyzwyczajamy się do pogody. Wjazd do kraju przebiega bez problemów. Bagaże nie są dokładnie sprawdzane, a straż graniczna tylko stempluje paszport i kartę turysty bez wnikliwych pytań. Potwierdzenie noclegu czy ubezpieczenia jest zbędne. Celnicy zamiast sprawdzać bagaże, bawią się w psami rzucając im piłkę po całym terminalu. Pełen luz. Na lotnisku bez problemu wymieniamy euro na CUC i na CUP czyli lokalną walutę (moneda nacional).

Dzień 1 – Holguin – Guardalavaca

Mamy zarezerwowany nocleg w casa particular w Guardalavaca przez portal AirBnB, więc szukamy taksówki, żeby się tam dostać. Na początek chcą 50 CUC za przejazd, więc idziemy do autobusów biur podróży, które rozwożą turystów do hoteli All inclusive, żeby znaleźć lepszą ofertę. Mają wolne miejsca i mogą nas zabrać za 10 CUC/osoba. Taksówkarz, słysząc to, od razu schodzi z ceną do 40 CUC, więc wybieramy taksówkę.

Podróż trwa ok. godziny. Jest to nasze pierwsze zetknięcie z prawdziwą Kubą. Różnorodność pojazdów poruszających się po drodze napawa zdumieniem. Stare auta, ludzie na koniach, autobusy turystyczne, ciężarówki przerobione na autobusy, bryczki, rowerzyści, rowerzyści podczepieni pod bryczki, bryczki holujące konie itd. Do tego spacerujący piesi i psy. Mówi się, że na Kubie nie ma za dużo aut. To prawda, ale innych pojazdów nie brakuje, więc ruch jest całkiem spory. Istne wesołe miasteczko. Ruch na drodze odciąga moją uwagę od widoków za oknem, a są naprawdę imponujące. Pagórki o dziwnych kształtach porośnięte dżunglą dodają egzotyki naszej przejażdżce. Nie przypuszczałam, ze Kuba jest taka zielona.

Nocleg w Guardalavaca

W końcu docieramy na miejsce. Nasz pokój jest czysty i schludny. Jak się później okaże, standard pokoi jest niemal identyczny w każdym mieście. Rodzina u której mieszkamy jest miła, zamieniamy kilka zdań, ale nie nawiązujemy bliższej relacji. Zbliża się wieczór, więc ruszamy obejrzeć plażę i w poszukiwaniu jedzenia. Mieszkamy 100 m od plaży. W pobliżu nie ma hoteli, są tylko małe domy miejscowych. Idealna lokalizacja. Idziemy na krótki spacer, ale atakują nas gryzące owady, więc szybko wracamy. Na kolacje jemy sałatki warzywne i po dniu pełnym wrażeń idziemy spać.

Dzień 2 – plażowanie w Guardalavaca i zwiedzanie Holguin

Dzień zaczynamy od śniadania (5 CUC/os.) na patio casa particular w Guardalavaca. Jest w czym wybierać. Jemy ze smakiem i ruszamy na plażę. Jest słonecznie, ale wietrznie, jednak fale nie przeszkadzają nam w kąpieli. Woda w pierwszej chwili nie jest zbyt ciepła, ale po kilku minutach jest już bardzo przyjemnie. Czas mija nam na plażowaniu i wizycie na rynku z pamiątkami, jednak nie ma tam nic ciekawego.

holguin guardalavaca kuba ujście rzeki
Ujście rzeki w Guardalavaca.
guardalavaca plaża
Guardalavaca – spacer w poszukiwaniu najładniejszej plaży.

Koło południa ruszamy z Maćkiem do „nieturystycznej” części Guardalvaca w poszukiwaniu lokalnych knajp. Znajdujemy restauracje, gdzie Pani pakuje nam obiad na wynos (czyt. w reklamówkę). Za ryż z kurczakiem, awokado i chipsami z batatów płacimy 25 CUP czyli jakieś 4 zł. Na plaży kupujemy nasze pierwsze mojito i piña colade –  bardzo mocne, ale pyszne.

guardalavaca bloki blokowiska nocleg casa particular
Blokowiska w Guardalavaca.
guardalavaca knajpa lokalna tanie jedzenie
Lokalna knajpka w Guardalavaca – oferuje smaczne i tanie jedzenie.

Powoli nadciągają deszczowe chmury. Poznany Kubańczyk częstuje nas cuba libre i zapewnia, że  nie będzie padać, zachęcając do zostania z nim na plaży. My jednak decydujemy się już jechać do Holguin, skąd wieczorem mamy autobus do Hawany. Ruszamy za most skąd ma odjeżdżać lokalny autobus. Godzina odjazdu to loteria, więc chcemy w między czasie łapać autostop. Szczęście nam sprzyja i napotkany kierowca oferuję podwózkę za (10 CUC za przejazd). Przejażdżka autem z 1964 r. jest dodatkową atrakcją.

kuba guardalavca holguin auto
Nasza pierwsza przejażdżka autem z 1964 roku.

Holguin co warto zobaczyć?

W Holguin udajemy się na zwiedzanie miasta. Nie ma zbyt wiele do zobaczenia, jednak podoba mi się klimat miasta. Jest autentyczne, nie ma w nim wielu turystów. To pierwsze zetknięcie z kubańskim miastem, więc wszystko dziwi. Najbardziej ruch uliczny: ciężarówki przerobione na autobusy i stare samochody.

holguin guardalavaca autobus cieżarówka

Ciężarówka przerobiona na autobus. W Europie na pewno by nie przeszła kontroli bezpieczeństwa.

Pijemy sok z trzciny cukrowej, jemy pizzerkę popijając koktajlem. Za wszystko płacimy w moneda national – jest bardzo tanio. Odwiedzamy główny plac oraz wzgórze z widokiem na miasto. Trud wspinaczki po stromych schodach rekompensuje rozległa panorama. Na szczycie łapie nas ulewa. Trwa 5 minut, ale jesteśmy przemoczeni do suchej nitki. Nie przeszkadza nam to, bo w takim upale deszcz jest orzeźwiający i przyjemny.

holguin co zwiedzać
Jedna z bocznych uliczek w Holguin.
holguin co zwiedzać holguin co warto zobaczyć rzeka
Mniej urokliwa część Holguin.
holguin co zwiedzać panorama na miasto wzgórze widokowe
Holguin – widok na miasto. Widać nadciągającą ulewę.

Wracamy na dworzec autobusowy odebrać bilety na autobus. O dziwo w autobusie jesteśmy jedynymi Europejczykami, reszta pasażerów to Kubańczycy. A jedziemy linią Viazul- bardzo drogą i dedykowaną turystom. Podróż mija mi szybko i rano budzę się w Hawanie.

holguin dworzec viazul
Zachód słońca nad dworcem w Holguin.

 

Czytaj dalej:

Dzień 3 – Hawana

2 Comments

  1. Beata

    Cześć,
    Mam w planie wybrać się z dziećmi z początkiem lipca na Kubę. Interesuje mnie lot do Holguin. Czy się orientujecie skąd najlepiej leciec i gdzie tego szukać. Przewertowałam trochę stron ale ceny są kosmiczne i do tego kilka przesiadek.
    Pozdrawiam

  2. Maciek Bogdanski

    My lecieliśmy z Londynu z Thomasem Cookiem. Nie była to o ile dobrze pamiętam jakaś promocja, a przynajmniej nie jakaś super. Zapłaciliśmy ok 2 tys za bilet z Londynu. Już nie pamiętam gdzie znaleźliśmy te loty, ale najczęściej szukamy na Skyscanerze.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *